czwartek, 12 września 2013

"Przepraszam, ale odchodzę" Rozdział 3

Perspektywa Louisa.
Siedziałem na kanapie z Niallem w domu moim i kiedyś Harrego.
-Niall jest okey możesz iść.
-Na pewno.
-Tak na pewno.
-Yh no okey,ale jak się dowiem, że wylądujesz w szpitalu to cię zabiję o ile nie zginiesz. Jeśli zginiesz to pobiję twoje zwłoki-zgodził się Niall.
To pa- szybko się pożegnałem.
-Cześć odpowiedział Nialler.
Niall wyszedł, a ja zostałem sam. Znowu zacząłem płakać. Położyłem twarz na poduszkę i coraz głośniej płakałem. Podniosłem się i poszedłem do lodówki . Wziąłem piwo i otworzyłem butelkę. Usiadłem na kanapie i zacząłem pić.
-Haz widzisz co ja przez ciebie robię.
-Gdybyś tego nie zrobił byśmy może kiedyś byli szczęśliwi tutaj.
-Ale wiem, że tam jest o wiele lepiej.
-Mam nadzieję, że się tam dobrze czujesz.
-Bo ja nie najlepiej.
Odłożyłem pustą butelkę z piwem i poszedłem na górę do kiedyś naszego pokoju. Położyłem się na łóżku.
-Tak strasznie cicho jest bez ciebie.
-Mam nadzieję, że niedługo cię zobaczę.
-Pamiętaj, że cię kocham.
Zamknąłem oczy i poszedłem spać.
Perspektywa Harrego
Poszedłem za dziewczynką.Szliśmy w stronę światła, które było bardzo słabe.
-Em , ale jak się idzie w stronę światła to sie umiera.
-Nie jak sie idzie w stronę światła to sie idzie do nieba lub lub piekła. Po za tym my idziemy do drzwi.
-Um, a tak w ogóle to jak masz na imię?
-Emily, a ty Harry- opowiedziała.
-Skąd wiesz?
-Przecież byłeś w One Direction.
-No tak, byłaś directioner ?
-Wciąż jestem.
-Daleko jeszcze?
-Nie, patrz po prawej i po lewej stronie. Jeśli wejdziesz do tych po lewej zobaczysz listę ludzi w danym świecie.
Emily weszła do pomieszczenia po lewej stronie. Były tam trzy tablice.
-Są trzy tablice, a niebo i piekło?
-One się nie liczą, tu są jeszcze jedne drzwi, tam też są trzy tablice. Tam jest pokazane gdzie pójdą ludzie którzy tu są.
Dziewczyna poszła do kolejnego pomieszczenia.
-Zobacz ja idę do świata samobójców, a ty do świata zmarłych w imię miłości.
-Dlaczego popełniłaś samobójstwo?
-Bo miałam dość mojego życia.
-Nic więcej nie powiesz?
-Nie.
-Okey.
Emily wyszła z pokojów.
-Te drzwi prowadzą do trzech światów- wskazała na drzwi po prawej.
Emily weszła do pomieszczenia
-Drzwi są opisane więc nie muszę ci tłumaczyć.
-Możemy wejść do środka.
-Nie, ale możesz otworzyć i zobaczyć co jest w środku.
-Okey.
Otworzyłem pierwsze drzwi, a w środku..
/larryshipper

Inni część 1



Czasem warto coś osiągnąć,
ale jeśli godzisz się na zbyt wiele nic
ci nie wychodzi.

Tytuł: Inni
Opis: Harry z One Direction nie jest szczęśliwy ze swoją dziewczyną. Zrywa z nią. Krótko potem zakochuje się w Louisie. Dostrzega jaki jest idealny. Kilka tygodni po ujawnieniu w sieci Larrego, Modest! do 2015 podpisuje z nimi ważną umowę. Nie dostrzegają jednak, że ich związek musi zostać zatuszowany. Modest zatrudnia Eleanor Calder, nową "dziewczynę" Louisa. Obydwoje rozpaczają. Oni już się nie liczą. Ważny jest wizerunek. Larry shippers podtrzymują ich na duchu.
Rozdział I
Jak połączyć koniec z końcem

Mój wolny dzień zaczął się zwyczajnie. Przyszedłem do mieszkania swojej dziewczyny. To mnie naprawdę boli, nie to że muszę z nią spędzać czas, tylko to że jej nie kocham. Nie traktuję jej na poważnie. Ona myśli, że za jakiś czas będziemy organizować nasz bardzo wystawny, drogi ślub. Nie chciałbym żeby została przeze mnie zraniona, ale lepiej późno niż wcale. Nie zamierzam powiedzieć jej tego od razu. Chcę, aby przyzwyczaiła się do tego iż jej nie kocham. Pewnie poczuje się przez to źle, ale w końcu musi zrozumieć, że dla nas już nie ma szans. Jest dobrą dziewczyną i wiele jej zawdzięczam i choć musimy się rozstać będę o niej pamiętał.
-Kotku, o czym myślisz?-odezwała się swoim delikatnym głosem.
-O tobie, o nas i tak dalej-powiedziałem surowym tonem.
-Obraziłeś się na mnie?-zaczęła, ale nie skończyła bo jej przerwałem.
-Ekhm…niech pomyślę-zamyśliłem się na chwilę zastanawiając się czy nie zaprzeczyć.-Obraziłem się na ciebie. Nie chcę dłużej tego ciągnąć-powiedziałem prosto z mostu.
-Jak to? Za co się na mnie obraziłeś? Czego nie chcesz ciągnąć?-spytała
-Widziałem cię z innym. Myślisz, że jestem głupi?-okłamałem ją, przecież dobrze wiem że jest mi wierna.
-Prze-prze-cież ja jestem ci wierna..-jestem głupim draniem, bo zaczęła płakać
-Nie płacz, okey-zacząłem-nie lubię takich ludzi, którzy płaczą na zawołanie żeby wzbudzić litość.
-Ale, ale ja nie chcę wzbudzić litości! Chcę żebyś mnie chociaż wysłuchał..-wykrztusiła.
-Nie chcę z tobą rozmawiać z nami koniec!-wrzasnąłem i poczułem się jak cham po czym wybiegłem z jej mieszkania.
Po drodze kupiłem sobie nowy numer telefonu. Podałem go już Niallowi, Zaynowi, Liamowi i Louisowi. Ach..Louis. Jest cudownym przyjacielem. Znam go już długo i chyba czuję do niego coś więcej. Żartowałem, to nie może być to. Jestem kobieciarzem i miałem już kilka dziewczyn, więc nie mogę się w nim zakochać. Czasem tak się zdarza, że człowiek zmienia orientację, ale to do mnie nie podobne. Usłyszałem dźwięk dzwonka i natychmiast odebrałem. Okazało się, że to Niall.
-Hej, Nialler, co tam?-powiedziałem.
-Spoko, ale nie po to dzwonię..-zaczął-nie masz mi nic do powiedzenia? Nie chcesz się wyżalić? Przykro mi, że zerwaliście.-powiedział powoli
-Nie, nie chce się wyżalić. Po co. Ja zdecydowałem, o tym że jej nie kocham.-krzyknąłem do słuchawki i rozłączyłem się.
Sprawdziłem godzinę i wyłączyłem telefon. Pierwszym lepszym autobusem pojechałem do rodziców. Jeszcze przez chwilę chodziłem po parku. Padał deszcz, a ja i tak nie przestawałem spacerować. Myślałem o Louisie i próbowałem zaakceptować to, że zostałem draniem bez serca. Nie wiedziałem, jak ona się czuje. Ale wiedziałem, że źle.

Kochani pierwsza część, mam nadzieję że chcecie czytać więcej. Miałam wstawić w sobotę, ale wolę zająć się kolejnym rozdziałem. /nels

wtorek, 10 września 2013

"Przepraszam, ale odchodzę" Rozdział 2

-Niall...Harry nie żyje- głos mu drżał.
-Co?!
-Popełnił samobójstwo.
-A...
-Wiem
-Powiedziałeś reszcie?
-Nie, ty powiedz.
-Okey, ale co z One Direction.
-Nie ma One Direction bez Harrego !!!
-Louis zadzwoń jak się uspokoisz .
Niall się rozłączył.Louis poszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku. I zaczął płakać.
-Dlaczego ciebie tu nie ma .
-Proszę wróć, wróć!
Louis mówił dławiąc się łzami.
-Kocham cię Harry.
Poszedł do łazienki.
-Och zostawili żyletkę debile.
-Louis nie !- krzyczałem.
Wziął żyletkę do ręki. Przyłożył ją do ręki. Przejechał wolno po swoim nadgarstku i tak parę razy. Przewrócił się na podłogę. Nagle do łazienki wbiegł Niall.
-Louis!- krzyknął Niall.
Niall zadzwonił po karetkę.
Louis!-krzyknął ponownie Niall..
-Jesteś debilem, ale go kochałeś.
- Wiedziałem, że to zrobisz dlatego tu jestem- Niall.
Perspektywa Louisa.
Obudziłem się w szpitalu. Obok łóżka siedział Niall.
-Niall co ja tutaj robię- spytałem.
-Przecież próbowałeś popełnić samobójstwo- odpowiedział.
-To wiem.
-Przyszedłem i zadzwoniłem po karetkę.
-Skąd ty...
-Wiedziałem, że to zrobisz. Lou ja wiem, że jest ci trudno, ale to nie koniec świata.
-Masz rację.
-Jutro wracasz do domu, a za tydzień idziesz do psychologa.
-Nie potrzebuję psychologa już jest okey.
- Louis wiem, że nie jest.
-Okey nie jest, ale sobie poradzę, nie idę do psychologa.-Będziemy do cienie codziennie przychodzić.
-Okey.
-Co ty na to żebym cię stąd zabrał teraz?
-No to idziemy.
Perspektywa Harrego.
Siedzę cały czas przed ekranem. Z końca korytarza słyszę raz krzyki, a raz śmiechy. Zobaczyłem, że kawałek stąd siedzi dziewczynka.
-Hej wiesz gdzie jesteśmy?- spytałem ją.
Dziewczynka wstała i podeszłą do mnie. Miała brązowe oczy i brązowe włosy.Wyglądała na może dwanaście lat.
-Nie lądują tutaj wszyscy zmarli, lądują tu tylko ludzie którzy popełnili samobójstwo lub są w śpiączce.
- Co to za miejsce?
- Jest to korytarz, który prowadzi do różnych miejsc. Są drzwi do świata zmarłych ww imię miłości, do świata samobójców i ludzi w śpiączce.
-A ty do którego należysz?
-Nie wiem jeszcze, ale chyba do świta samobójców, a ty ?
-Chyba do tego pierwszego.
-On? - spytała dziewczynka i wskazała na Louisa.
-Tak skąd wiedziałaś?
-Tak jakoś- odpowiedziała i się uśmiechnęła.
-A to światło tam to co?- wskazałem w stronę światła po jednej stronie korytarza.
-Jak tam wejdziesz trafiasz tam gdzie reszta ludzi albo do nieba albo do piekła.
-Skąd to wiesz?
-Byłam we wszystkich pomieszczeniach kiedy byłam w śpiączce.
-Jak się obudziłaś?
-Coś do mnie podeszło, zrobiło za mną dziurę i mnie wepchnęło .
-Oprowadzisz nie po korytarzu?
-Jasne, chodź.
/larryshipper


poniedziałek, 9 września 2013

"Przepraszam ,ale odchodzę" Rozdział 1

Oczami Harrego
Siedzę na podłodze w łazience w domu moim i Louisa. Tak... zakazali nam siedzieć obok siebie, przytulać się , dotknąć, a choćby uśmiechnąć się do siebie. To bolało i to strasznie. Niszczyło mnie to od środka. Louis musi udawać,że chodzi z Eleanor. Płacą jej za to żeby z nim chodziła. Za kasę Louisa co chwil chodzi do top shopu po nowe ciuchy. Nie mam jej za złe, że udaje, że chodzi z Louisem. Tylko, że wyłudza od niego kasę. Modest...egh nienawidzę ich oni mnie zniszczyli i zrobili ze mnie kobieciarza.Wstałem z podłogi i otworzyłem szafkę . Wziąłem żyletkę, kartkę i długopis. LOu wiedział, że się tnę. Wiedział, że kiedyś to zrobię, ale nie wiedział , że zrobię to teraz. On teraz jest na "randce" z Eleanor. Pewnie są w Top Shopie albo Starbucksie. Dobra trzeba napisać. " Lou przepraszam, ale ja już nie mogę. Kochałem się i dalej będę tylko nie na ziemi. Naprawdę nie miej mi tego za złe. Wiem, że i tak będziesz miał. Do zobaczenia w innym świecie. Będę na ciebie czekał ". Przyłożyłem żyletkę do nadgarstka, zrobiłem pierwsze cięcie i  kolejne kilkanaście. Poczułem, że tracę przytomność.Położyłem głowę na kafelkach.
-Przepraszam LouLou.
Obraz mi się rozmazał.
-Wybaczysz mi?
Przed oczami miałem ciemność.Czy ja już nie żyję.Chyba tak. Jestem w jakimś tunelu. Wstałem z podłogi. Obok mnie był ekran. Widziałem moje zwłoki. Leżałem...w sumie moje ciało leżało w kałuży krwi. U góry był  napis "szukaj". Nie widziałem klawiatury więc dotknąłem palcem w tym miejscu. Wyświetliły mi się litery. Wpisałem "Louis Tomlinson". Kliknąłem wyszukaj. Louis Siedział na podłodze w Top shopie.
-Eleanor szybciej muszę wracać do Harrego- powiedział Lou
-Co ty się o niego tak martwisz ?- spytała Eleanor
-Ponieważ...
-Ponieważ go kochasz bla bla bla tak wiem.
Eleanor wyszła z przymierzalni.
- No już chodź do kasy- poganiał ją Louis
Louis zapłacił za ciuchy Eleanor.
-Do następnej "randki"- powiedział Louis robiąc cudzysłów przy słowie randka.
-Cześć- odpowiedziała Eleanor chłodno.
Louis poszedł w stronę domu. Miał zaniepokojone spojrzenie.Byłem ciekawy co myśli. Doszedł do domu i otworzył drzwi.
-Harry !- zawołał
-Harry!!!- zawołał ponownie
-Harry!?- Wołał z coraz większym niepokojem.
-Harry gdzie jesteś?- wciąż wołał
Pobiegł do mojego pokoju, a potem do łazienki. Zobaczył moje ciało leżące  na podłodze.Wziął telefon do ręki. Chyba zadzwonił po karetkę. Uklęknął przy mnie i zaczął płakać.
-Haz przepraszam.
Zaczął jeszcze mocniej płakać. Zobaczył, że z boku leży kartka. Przeczytał ją.
-Ja też cię kocham i kochać będę.
Po chwili  przyjechała karetka.
-Przykro mi Harry nie żyje.
-Wiem
Louis cały czas płakał.
Panowie wyszli, a Louis zjechał po ścianie i zaczął głośno płakać.
-Harry ja wiem dlaczego to zrobiłeś, ale proszę wróć!
-Proszę...
Louis wyglądał okropnie miał czerwoną i opuchniętą twarz od płaczu.Wziął telefon i do kogoś zadzwonił.
- Niall...Harry nie żyje...-głos mu drżał
/larryshipper

Kolejne opowiadanie :*

Przed chwilą skończyłam opowiadanie pt. "Larry Stylinson, czyli historia prawdziwej miłości." Teraz również będę pisała o Larrym, bo o tym właśnie jest strona. Kolejne części będę dodawała co tydzień, w soboty. Będzie to imagin. O czym? Oto mój opis w skrócie:
Harry z One Direction nie jest szczęśliwy ze swoją dziewczyną. Zrywa z nią. Krótko potem zakochuje się w Louisie. Dostrzega jaki jest idealny. Kilka tygodni po ujawnieniu w sieci Larrego, Modest! do 2015 podpisuje z nimi ważną umowę. Nie dostrzegają jednak, że ich związek musi zostać zatuszowany. Modest zatrudnia Eleanor Calder, nową "dziewczynę" Louisa. Obydwoje rozpaczają. Oni już się nie liczą. Ważny jest wizerunek. Larry shippers podtrzymują ich na duchu. /nels

Larry Stylinson, czyli historia prawdziwej miłości IV-ostatnia część



Rozdział IV
Nowy początek

3 lata później..
Minęły trzy lata, a ja nadal z nim jestem. Kochamy się. Nasza rodzina to zaakceptowała i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Założyliśmy z chłopakami zespół. One Direction. Jesteśmy sławni na całym świecie. Nagrywamy już 3 album. Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.. ale ja i Louis jesteśmy parą. Żeby nie było nieporozumień ukrywamy to przed fanami. Niektórzy, takie larry shippers to akceptują i wierzą, że się ujawnimy. Zobaczymy. Z czasem. Wiele wycierpieliśmy i teraz nie chcemy tego zmarnować.
Louis Tomlinson, ja go nazywam Boo Bear.
Kocham go, szanuję, go, ubóstwiam go. Czego więcej trzeba od życia! Gdy pisałem tę opowieść byłem z moim ukochanym na Hawajach. Szczęściarze.
I tak kończy się nasza opowieść, krótka ale prawdziwa. 
/nels

Larry Stylinson, czyli historia prawdziwej miłości III



Rozdział III
Doczekałem się

Byłem w szpitalu ze złamaną nogą. Liczyłem na to, że wszystko będzie okej. W tej chwili weszła do mnie pielęgniarka z zapowiedzią kolejnego gościa. Aww.. czy aż tyle osób musiało mnie odwiedzać? Żartowałem. Odwiedził mnie tylko Niall, Liam i Zayn. Tym razem kiedy zobaczyłem kto wchodzi do Sali moje serce zaczęło bić w tempie.. to nie do opisania. To był on. Mój Louis Tomlinson. Ten, który zostawił mnie z musu, teraz przyjechał.
W końcu się odezwał.
-Cześć, Harry. Jak twoja noga? Jak się czujesz? Tęskniłem za tobą, brachu!-odparł spokojnym głosem.
-Ja też za tobą tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo. Kocham cię-szepnąłem.
-Ja też cię kocham, ale mówmy ciszej-powiedział półgłosem.
Teraz mój świat to tylko on. Wiele o nim myślałem. Błagałem, aby go w końcu zobaczyć.
I stało się. Był przy mnie. Tak za nim tęskniłem.
-O 18 ja i moja mama wyjeżdżamy.-zaczął.-ale już zaplanowałem nasze kolejne spotkanie.
-Tak?-spytałem.-A jak to zaplanowałeś?
-Powiem rodzicom, że jadę na wymianę do Worcestershire, bo tak będzie. Wtedy się spotkamy.-odpowiedział.-Już muszę iść, do zobaczenia 23 kwietnia.
23 kwietnia. To już za tydzień. Teraz wiedziałem, po co żyć. Postanowiłem swobodnie o tym pomyśleć. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
Mój sen…
Szedłem o kulach na poboczu. Noc była ciemna, ale gwiazdy oświetlały mi drogę. Nagle zauważyłem Lou i się przewróciłem. Byłem bezsilny. Nagle się obudziłem. 
/nels