poniedziałek, 9 września 2013

Larry Stylinson, czyli historia prawdziwej miłości III



Rozdział III
Doczekałem się

Byłem w szpitalu ze złamaną nogą. Liczyłem na to, że wszystko będzie okej. W tej chwili weszła do mnie pielęgniarka z zapowiedzią kolejnego gościa. Aww.. czy aż tyle osób musiało mnie odwiedzać? Żartowałem. Odwiedził mnie tylko Niall, Liam i Zayn. Tym razem kiedy zobaczyłem kto wchodzi do Sali moje serce zaczęło bić w tempie.. to nie do opisania. To był on. Mój Louis Tomlinson. Ten, który zostawił mnie z musu, teraz przyjechał.
W końcu się odezwał.
-Cześć, Harry. Jak twoja noga? Jak się czujesz? Tęskniłem za tobą, brachu!-odparł spokojnym głosem.
-Ja też za tobą tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo. Kocham cię-szepnąłem.
-Ja też cię kocham, ale mówmy ciszej-powiedział półgłosem.
Teraz mój świat to tylko on. Wiele o nim myślałem. Błagałem, aby go w końcu zobaczyć.
I stało się. Był przy mnie. Tak za nim tęskniłem.
-O 18 ja i moja mama wyjeżdżamy.-zaczął.-ale już zaplanowałem nasze kolejne spotkanie.
-Tak?-spytałem.-A jak to zaplanowałeś?
-Powiem rodzicom, że jadę na wymianę do Worcestershire, bo tak będzie. Wtedy się spotkamy.-odpowiedział.-Już muszę iść, do zobaczenia 23 kwietnia.
23 kwietnia. To już za tydzień. Teraz wiedziałem, po co żyć. Postanowiłem swobodnie o tym pomyśleć. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
Mój sen…
Szedłem o kulach na poboczu. Noc była ciemna, ale gwiazdy oświetlały mi drogę. Nagle zauważyłem Lou i się przewróciłem. Byłem bezsilny. Nagle się obudziłem. 
/nels

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz