Rozdział II
Nadzieja
Tak bardzo
pragnę go zobaczyć, choć wiem że to niemożliwe. Jest przy mnie w każdej chwili.
Z niecierpliwością czekam na jego ciepłe powitanie, w blasku świec kiedy on i
ja będziemy na zawsze razem. Nigdy o nim nie zapomnę. Choćbym bardzo się starał
na zawsze pozostanie w moim sercu.
Kolejny
dzień zaczął się zwyczajnie. Prysznic,
śniadanie, szkoła, dom. Tylko. Nic więcej. Ciągle o Nim myślę, że gdybym się w
nim nie zakochał był by tu. W tym domu, choć nie mógłbym wyrażać mu swoich
uczuć. Kocham go i nigdy nie przestanę. To do mnie nie podobne, iż jestem tym
za którego mnie sobie nie wyobrażano. Wiele robię aby przetrwać. Aby nie
zwariować.
5 miesięcy później…
-Nie
obchodzi mnie to, Niall!-zacząłem
-Przestań na
mnie krzyczeć, nic złego nie robię..-nie skończył, bo mu przerwałem.
-Do jasnej
cholery! Niall, odczep się ja nie chcę śpiewać.
-Ale robisz
to dobrze tak jak ja, Li i Zayn…-zaczął przygryzając wargę.
-I
Lou…….-pomyślałem.
-Nara!-powiedziałem
po czym wybiegłem z sali lekcyjnej i zacząłem schodzić po schodach.
Myślałem o
Louisie a po krótkiej chwili pośliznąłem się i zacząłem spadać ze schodów.
/nels
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz