Jeśli masz coś, czego naprawdę
pragniesz
jesteś gotowy zdobyć cały świat.
Ale i tak nie docenisz szczęścia,
które
dostałeś.
Tytuł: Larry Stylinson, czyli
historia prawdziwej miłośći.
Opis: Nastoletni Harry, chłopak posiadający wielki talent
muzyczny mieszka samotnie w Worcestershire. Pewnego dnia poznaje chłopaka.
Stają się najlepszymi przyjaciółmi. Dzielą ze sobą smutki i nadzieje. Coś stanie na ich przeszkodzie.
Coś co zmieni życie obydwu chłopców.
Rozdział I
Na skraju wytrzymałości
Obudziłem się trzymając w ręku jego zdjęcie. Ugh.. Tak strasznie za Tobą tęsknię, Boo. Wstałem z łóżka kierując się mozolnie do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby i sprawiłem, że moje włosy jak zwykle będą w nieładzie. Naciągnąłem pośpiesznie dres i nałożyłem na głowę kaptur. Zszedłem wolno po schodach. Już myślałem, że zobaczę mamę przygotowującą pyszną jajecznicę i Lou, który siedzi uśmiechnięty przy stole czekając aż jak zwykle-spóźniony zejdę na dół. Myliłem się. Nie było nikogo. Jak zawsze cicho i spokojnie. Nie byłem głodny, ale pomyślałem iż warto coś zjeść. Wyciągnąłem z lodówki 3 jaja. Zrobiłem jajecznicę, choć miałem wielki talent kucharski. W pośpiechu jadłem, obawiając się że znowu nauczyciel zgani mnie za spóźnienie i wsadzi do kozy. Nie mogłem na to pozwolić. Chciałem wrócić do domu i napisać długi, romantyczny list do mojego…tak to słowo nie chciało mi przejść przez gardło. Kim on dla mnie do cholery był? Dobrze wiedzieliśmy do czego powoli dochodziło. Przez to właśnie zostałem samotny, a Louis wyprowadził się do Niemiec. Wchodząc do klasy nie usłyszałem nauczyciela tylko gwar szczęśliwych głosów, co mogło oznaczać tylko nieobecność pani Broke. To nawet dobrze… pomyślałem i wymusiłem na swojej twarzy niezauważalny uśmiech.
Otworzyłem drzwi domu, wyobrażając go sobie na kanapie.
Oglądałby wtedy jakąś komedię romantyczną. Co ja gadam. Przecież nasze życie to
dramat romantyczny, chociaż nie wiem czy taki w ogóle istnieje. Kocham go. Nie
wiem czy jak chłopaka, czy jak najlepszego przyjaciela. Wszystko jedno.
Włączyłem radio, ściszyłem i zacząłem
odrabiać lekcje. Następnie sięgnąłem do szuflady po papeterię w serduszka i
zacząłem pisać:
Drogi Lousie Williamie,
Nawet nie wiesz, jak trudno pisze mi się ten list. Staram
się nie płakać, ale to jest trudne. Kocham Cię bardziej niż tego po mnie
oczekiwałeś. Żałuję, że nie możemy spędzać razem tej chwili. Pewnie ty czujesz
to samo, mój oddech na Twoich wargach. Tak zawsze było kiedy byliśmy razem. Widzę
Cię wszędzie, w domu, w szkole, w snach… Jesteś moim tlenem, moim natchnieniem,
moją gwiazdą na niebie. Bez Ciebie nie mogę żyć. Tęsknię za Tobą. Musisz tu
wrócić! Musisz. Błagam Cię. Wtedy wreszcie będziemy razem, nieskończoność i jeszcze dalej.
Kocham
Cię, Harry x
Zdezorientowany, włożyłem list do koperty. Zaadresowałam i
schowałem w plecaku. Na dniach ten list
miał być już w skrzynce pocztowej mojego ukochanego.
Fanfiction jest krótki, skończy się na 4 rozdziałach ale nie chcę tego ciągnąć, bo jest strasznie słoodki i więcej tego nie wytrzymam. :D
/nels
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz