-Niall...Harry nie żyje- głos mu drżał.
-Co?!
-Popełnił samobójstwo.
-A...
-Wiem
-Powiedziałeś reszcie?
-Nie, ty powiedz.
-Okey, ale co z One Direction.
-Nie ma One Direction bez Harrego !!!
-Louis zadzwoń jak się uspokoisz .
Niall się rozłączył.Louis poszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku. I zaczął płakać.
-Dlaczego ciebie tu nie ma .
-Proszę wróć, wróć!
Louis mówił dławiąc się łzami.
-Kocham cię Harry.
Poszedł do łazienki.
-Och zostawili żyletkę debile.
-Louis nie !- krzyczałem.
Wziął żyletkę do ręki. Przyłożył ją do ręki. Przejechał wolno po swoim nadgarstku i tak parę razy. Przewrócił się na podłogę. Nagle do łazienki wbiegł Niall.
-Louis!- krzyknął Niall.
Niall zadzwonił po karetkę.
Louis!-krzyknął ponownie Niall..
-Jesteś debilem, ale go kochałeś.
- Wiedziałem, że to zrobisz dlatego tu jestem- Niall.
Perspektywa Louisa.
Obudziłem się w szpitalu. Obok łóżka siedział Niall.
-Niall co ja tutaj robię- spytałem.
-Przecież próbowałeś popełnić samobójstwo- odpowiedział.
-To wiem.
-Przyszedłem i zadzwoniłem po karetkę.
-Skąd ty...
-Wiedziałem, że to zrobisz. Lou ja wiem, że jest ci trudno, ale to nie koniec świata.
-Masz rację.
-Jutro wracasz do domu, a za tydzień idziesz do psychologa.
-Nie potrzebuję psychologa już jest okey.
- Louis wiem, że nie jest.
-Okey nie jest, ale sobie poradzę, nie idę do psychologa.-Będziemy do cienie codziennie przychodzić.
-Okey.
-Co ty na to żebym cię stąd zabrał teraz?
-No to idziemy.
Perspektywa Harrego.
Siedzę cały czas przed ekranem. Z końca korytarza słyszę raz krzyki, a raz śmiechy. Zobaczyłem, że kawałek stąd siedzi dziewczynka.
-Hej wiesz gdzie jesteśmy?- spytałem ją.
Dziewczynka wstała i podeszłą do mnie. Miała brązowe oczy i brązowe włosy.Wyglądała na może dwanaście lat.
-Nie lądują tutaj wszyscy zmarli, lądują tu tylko ludzie którzy popełnili samobójstwo lub są w śpiączce.
- Co to za miejsce?
- Jest to korytarz, który prowadzi do różnych miejsc. Są drzwi do świata zmarłych ww imię miłości, do świata samobójców i ludzi w śpiączce.
-A ty do którego należysz?
-Nie wiem jeszcze, ale chyba do świta samobójców, a ty ?
-Chyba do tego pierwszego.
-On? - spytała dziewczynka i wskazała na Louisa.
-Tak skąd wiedziałaś?
-Tak jakoś- odpowiedziała i się uśmiechnęła.
-A to światło tam to co?- wskazałem w stronę światła po jednej stronie korytarza.
-Jak tam wejdziesz trafiasz tam gdzie reszta ludzi albo do nieba albo do piekła.
-Skąd to wiesz?
-Byłam we wszystkich pomieszczeniach kiedy byłam w śpiączce.
-Jak się obudziłaś?
-Coś do mnie podeszło, zrobiło za mną dziurę i mnie wepchnęło .
-Oprowadzisz nie po korytarzu?
-Jasne, chodź.
/larryshipper
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz